Top-ads

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Show me your smile

By | 23:32 Leave a Comment


  Zadbane i podkreślone usta mogą być niewątpliwie naszą biżuterią. Jako mała dziewczynka lubiłam podkradać mamie szminki i malować się przed lustrem. Ich specyficzny zapach kojarzył mi się z czymś wykwintnym i luksusowym. Tak właśnie je postrzegałam. Jednak w szkole średniej panowała moda na błyszczyki, a szminka kojarzona była z tandetą. Miałam chyba z milion różnych błyszczyków, kolorowych, z brokatem, w tubce, z pędzelkiem, w słoiczku. Zużywałam je na potęgę. Nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu bez uprzedniego wysmarowania ust ze trzema warstwami szpachli. Eh, co to był za czas ...

  Moja wcześniejsza niechęć do szminek po części wynikała również z faktu, iż nie znałam się na sztuce makijażu (choć i teraz szału nie ma). Wszystkie te triki- kolor oka, a szminka- były mi obce.
  Przyszedł jednak czas na odkrywanie na nowo uroków noszenia pomadek. Chcę zaprezentować kilka z nich, które ostatnio używałam, i które przypadły mi do ust gustu.




  Szminka na ponad 5000 lat. Już w Mezopotamii kobiety miażdżyły kolorowe kamienie i nakładały na usta. Kleopatra używała szminki, która powstawała z karminowego proszku pozyskanego z żuków i mrówek. Była ona zarezerwowana tylko dla egipskiej rodziny królewskiej. Dzięki królowej Elżbiecie I stała się popularna i powszechna. W 1930 roku Max Faktor wymyślił brata szminki- błyszczyk. Przeciętnie kobieta zjada ok 1,8- 4kg szminki w ciągu swojego życia.






422 CORAL TONIC marki MAYBELLINE. Ma ciepły czerwono- pomarańczowo- koralowy odcień, który pięknie prezentuje się na ustach. W opakowaniu wygląda na matową, na ustach daje połysk.

ORANGEADE XL02 marki MATT BRITE MODELS OWN. To mój wakacyjny hit. Ostry matowy pomarańcz. Biżuteria była już zbędna. Usta były na pierwszym miejscu.

PINK BLOSSOM 1030-07 marki SALLY HANSEN, seria natural beauty. Fioletowo- czerwono- pomarańczowy chłodny kolor ust. Jedna warstwa daje naturalny wygląd. Dwie- nieco ciemniejszy.

260 I WANT YOU marki RIMMEL. Ciemny czekoladowy kolor ust z blaskiem złotych pigmentów.







***


Z sentymentu do czasów szkolnych, chciałam również zaprezentować młodszego brata szminki- błyszczyk.  Nie używam ich często, ale warto je mieć i od czasu do czasu "zaświecić" ustami.



Candy Baby marki Victoria's Secret. Uwielbiam. Kolejne zużyte opakowanie i zadowolenie na twarzy. Są trwałe, dość gęste i pyszne. Jednak cena odstrasza.

061 Pink Taffy marki Rimmel (na zdjęciu poniżej kolor przekłamany) różowy ze złotymi drobinkami. Dość trwałe.

161 Delicious marki Rimmel. Dość intensywny kolor czerwono- różowy. Dość trwałe.



  Przy pielęgnacji ust warto pamiętać o ich odpowiednim nawilżaniu. Obecnie stosuję Carmex, który już chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jednak nie wybiorę już tego o smaku wiśni. Zbyt intensywny. Na zmianę niezawodna wazelina z aloesem. Jednak i tu po czasie przeszkadza mi jej smak.




  Przy pisaniu dzisiejszego posta nasunęły mi się dwie myśli- nigdy nie mów nigdy i moda powraca. Na nowo przekonałam się do szminek i chętnie je kupuję. Co do błyszczyków- mam kilka i na razie mi starczy. Przy pogodzie, jaka jest w Szkocji ostatnimi czasy (wiatr, mocniejszy wiatr, wiatr, no i oczywiście deszcz) nie są dobrym rozwiązaniem. Jedno jest pewne. Mając na ustach szminkę czuję, jakbym nosiła biżuterię.


Pozdrawiam Tysiowa xxx



Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: