Top-ads

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Nie polecam

By | 20:30 2 comments


  W poszukiwaniu kosmetyków idealnych dla naszej skóry, napotykamy takie, które nam szkodzą lub nie robią nic. Z tymi drugimi, to pół biedy, bo zawsze można nimi umyć np. wannę. Gorzej z tymi pierwszymi, jeżeli podrażnią naszą skórę. Ja kilka takich produktów zakupiłam i mimo prób, nasza współpraca dobiegła końca. O wiele przyjemniej pisze mi się pozytywne komentarze, dlatego z recenzją tych długo zwlekałam. 




Na pierwszy ogień idzie tusz do rzęs Longer Lash marki Collection 2000.  



Co tu dużo o nim pisać- badziew i tyle. Nie ma mowy o żadnym 'efekcie sztucznych rzęs', mimo posiadania w składzie sztucznych włókien (na które jestem wrażliwa). Jest ich zbyt dużo, przez co konsystencja tuszu jest bardzo gęsta. Szczoteczka (mimo dużych odstępów włosia) nie skleja rzęs, co mnie dziwi i stanowi jedyny pozytyw. Efekt końcowy jest baardzo delikatny. Dla dziewczyn lubiących naturalny look, a także tych obojętnych na włókna sprawdzi się. Ja jednak polecam poszukać czegoś innego. 


***


Kolejne produkty, to żele pod oczy marki Flos-Lek i Vichy.


Więcej na ich temat pisałam TU. Dziś kolej na podsumowanie. Nie oczekiwałam cudów od żelu, ale miałam nadzieję na coś lepszego, albo w ogóle na coś. A tu nic. Kompletnie nic. W przypadku Vichy jeszcze było trochę lepiej, przez metalową kulkę, chłodzącą moją skórę wokół oczu, po za tym w miarę nawilżał skórę. Nie jest to jednak powód, dla którego warto wydać £14 na ten kosmetyk. Nie mam ochoty na dalsze kupowanie i testowanie żeli pod oczy. Chyba strata czasu i pieniędzy.  Zobaczymy.  


***


Swego czasu miałam frika na punkcie scrub'ów i peelingów. Na podstawie dobrej opinii na blogach, a także skuszona wyróżnieniem produktu, zakupiłam scrub marki St. Ives.



Produkt przeznaczony jest dla skóry tłustej. O tym, jakie zadania ma spełniać peeling pominę, gdyż każda z nas dobrze wie. Konsystencja dość gęsta, gruboziarnista (zmielone migdały). Zapach dość intensywny i chemiczny, ale w sumie przyjemny. Na początku byłam z produktu zadowolona. Z czasem jednak zaczął podrażniać moją skórę i mimo, że delikatniej ją masowałam, podrażnienie nie znikało. Podsumowując- jeżeli macie wrażliwą, suchą skórę ten produkt nie jest dla Was. U mnie świetnie peelinguje nogi po depilacji. 


***


  Na koniec wielkie kosmetyczne pomyłki. Żele myjące do twarzy marki Garnier.



Pomysł z obrotową końcówką, przez którą wydostaje się żel myjący był dobry. Możemy dozować sobie ilość produktu, a masaż twarzy jest przyjemny. Co z tego, jeżeli płyn śmierdzi detergentem. Taka chemia, że ręce opadają. Coś pomiędzy miętowym Ludwikiem, a Cif'em. Koszmar. W dodatku wysusza niemiłosiernie skórę. Nawet Pana Narzeczonego, który ma skórę normalną, ze skłonnością do zatkanych porów. Całe te obietnice producenta są nic nie warte i nie mam ochoty nawet na dokładniejsze opisywanie tych żeli. Po prostu nie polecam. Wysuszały moją skórę, a efektu oczyszczenia nie widziałam. 


***


 
Mam nadzieję, że częściej będą się tu pojawiać pozytywne recenzje produktów. Ciekawa jestem, czy Wy miałyście z nimi do czynienia i jeśli tak, to jakie są Wasze doświadczenia.



Pozdrawiam Tysiowa xxx


Nowszy post Starszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. Garniera nie lubię ogólnie,+ testują na zwierzętach jak wariaci, scrub od st.ives jest okropny, potwierdzam ;/ reszty nie miałam ale i nie zamierzam, pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi peeling z Garniera sprawdził się bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń