Top-ads

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polubione dzięki Wam, czyli kilka produktów, które odmieniły moją pielęgnację. Moje KWC

By | 19:10 12 comments





Czytając blogi kosmetyczne każdy z nas natknął się niejednokrotnie na ciekawe recenzje kosmetyków i różnych produktów. Ile razy mówiliście sobie "Muszę to kupić!", "Ja też to chcę". Pewnie niezliczoną ilość, podobnie jak ja. Kiedy jednak kupowałam już dany produkt, to nie zawsze okazywał się on być tym idealnym. Często też był po prostu przeciętny, bez szału i zachwytów. 

Na szczęście trafiają się też perełki. Kosmetyki, które zostają z nami na długo i chętnie sięgamy po kolejne opakowania. Dziś chciałabym zaprezentować Wam dosłownie kilka moich ponadczasowych ulubieńców. Z ich kupnem zwlekałam na prawdę bardzo długo, nawet ponad rok. Produkty te sprawdziły się u mnie w stu procentach mimo, że nie dawałam im szans. Pisałam już o nich na blogu niejednokrotnie. Teraz nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji bez nich. 



***

Mając suchą i wrażliwą cerę nie mogę pozwolić sobie na mocne środki do walki z niespodziankami na twarzy. Ten krem jest idealny do tych zadań. Koi również zaczerwienienia i różne podrażnienia. Jest wypchany po brzegi ziołowymi wyciągami. Czytałam o nim kilka dobrych recenzji, ale myślałam, że wystarczy mi mój sudocrem. Myliłam się. Ten krem niejednokrotnie okazał się być lepszym. Mam ogromną ochotę na inne kosmetyki tej marki. 


Do przesuszonej i podrażnionej skóry twarzy idealna okazała się maść ochronna z witaminą A. Taka tania, taka stara i taka znana, a tyle musiałam się naczytać o niej, aby w końcu mięć ją u siebie w kosmetyczce. Na pewno znacie. Koi, nawilża, regeneruje i chroni moją skórę twarzy.  Pisałam o niej również >TU<.


Tego wspaniałego produktu chyba Wam nie muszę przedstawiać. Gościł u mnie w recenzjach niejednokrotnie. Ponad rok zwlekałam z kupnem tego kremu myjącego, ale kiedy już raz użyłam, to nie chciałam się z nim rozstać.  Więcej o nim przeczytacie >TU< i >TU<.


Na koniec kultowa zabawka niekosmetyczna, ale urodowa- Tangle Teezer. Szczotka, którą na początku nie lubiłam i z której kupnem zwlekałam równie długo co z Elką. Uwielbiam. Nie zamienię na żadną inną. Jest warta swojej ceny. Moje włosy ją kochają i jestem pewna, że Wasze też się w niej zakochają. Pisałam o niej >TU<.



***

  Ciekawa jestem czy i Wy macie w swojej kosmetyczce produkty, które kupiliście z polecenia i pod wpływem dobrych recenzji na blogach, czy vlogach i stały się Waszymi KWC? A może wolicie sami polegać na sobie i kupować z własnego wyboru i widzimisię? Jak jest u Was?



Tymczasem w ten chłodny wieczór rozpieszczam się bajglem z cynamonem i rodzynkami i zieloną herbatą. 
Miłego wieczoru. 




Nowszy post Starszy post Strona główna

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nasze pierwsze spotkanie nie bylo mile, ale po blizszym zapoznaniu cos zaiskrzylo :))

      Usuń
  2. Muszę się w końcu zaopatrzyć w tą maść z wiatminą A. TT też mam od niedawna w sumie i uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci ja goraco. Jest tania i dobra :))

      Usuń
  3. Bardzo mocno czaję się na Tangle Teezera. Wszędzie słyszę o cudach jakie sprawia, ale hajs w portfelu się nie zgadza i jakoś nigdy nie kupuję ostatecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, to w Pl kosztuje ona cos ok. 50zl. Odkładaj dychę miesięcznie i ani sie obejrzysz, a szczotka bedzie Twoja. Warto zapłacić za nią. To nie jest jakiś tam modny gadżet, tylko idealnie zaprojektowana szczotka do włosów :)

      Usuń
  4. Wciąż czaję się na TT :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wahaj sie dluzej i kup, bo warto :))

      Usuń
  5. Tangle Teezer jakoś mnie nie kusi, może działa świetnie, ale nie podoba mi się forma, natomiast zaciekawiłaś mnie tym kremem myjącym Earle, muszę go wypróbować koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci, aby Mikołaj podrzucił pod choinkę Elke :)

      Usuń
  6. Krem Himalaya to istne cudo! ;)

    OdpowiedzUsuń