Top-ads

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Rewitalizująca maseczka do zmęczonej skóry. Natura Siberica

By | 20:48 8 comments


  Jestem pewna, że większość z Was słyszała już o marce Natura Siberica. Mnie ciekawiła od dawna, ale nie miałam okazji zakupić ich produktów. Bardzo często kosmetyki rozsławione na blogach/ vlogach okazują się być przeciętne, a co gorsza po prostu bublami. Oczywiście przy każdej wizycie w domu obowiązkowo odwiedzam drogerie, ale wtedy kupuję produkty na promocjach. Jak się okazuje na ebay'u mogę kupić dużo Polskich kosmetyków i nie tylko. Tam właśnie zakupiłam rewitalizującą maseczkę Natura Siberica.


W okresie jesienno- zimowym moja skóra robi się szarawa, przesuszona i pozbawiona blasku. Po za kremami i domowej roboty maseczkami, potrzebowałam czegoś gotowego, co w chwilach zmęczenia szybko mogłabym zaaplikować na twarz. Musiałam jednak uważać na to co kupuję, bo moja skóra jest mega wybredna. Bardzo łatwo u mnie o podrażnienie.



Natrafiłam w sieci na markę rozsławioną przez tyle dziewczyn, że nie sposób było ją ominąć. Po długim zastanowieniu skusiłam się. Maska- krem to idealna opcja dla mnie. Nie cierpię tych typu peel-off. Nakładamy ją na suchą i czystą skórę twarzy, trzymamy 10-15 min. i oczywiście zmywamy. Proste.


Skład jest bardzo ciekawy. Znajdziemy tu m.in. dziki żeń-szeń, Syberyjskie rzadko uprawiane zioła, witaminę C, E, F. Wszystko zawarte w kremowej konsystencji. Zapach przypomina mi drogeryjne kremy do twarzy, jest nieco intensywny, ale można się przyzwyczaić.


Kiedy zaczęłam używać tej maseczki zgodnie z zaleceniem, to niestety moja skóra zareagowała źle. Krem zasychał na skórze, zatykając pory, co podrażniało ją. Zmieniłam więc sposób aplikacji i teraz za każdym razem nakładam ją na ok 5-10 min. zawsze biorąc prysznic. Para zwilża moją skórę i maseczka tak szybko nie zasycha. Może więc swobodnie działać i regenerować naskórek. 


Jak już wspomniałam wyżej, zamówiłam ten produkt w sieci. Niestety okazało się, że trzeba na niego poczekać do miesiąca. Bardzo zależało mi na tej konkretnej, więc w porozumieniu ze sprzedawcą, który oferował inne, postanowiłam cierpliwie poczekać. W podziękowaniu dostałam próbkę innej maseczki. Nie miałam okazji jej zastosować, ale na pewno niebawem to zrobię. 


O mały włos, a wyrzuciłabym ten produkt do kosza. To kolejny raz, kiedy okazuje się, że czasem wystarczy zmienić sposób aplikacji i kosmetyk może stać się naszym ulubieńcem. Lubię domowej roboty maseczki, ale czasem zmęczona nie mam czasu i ochoty na ich robienie. Często biorąc prysznic nachodzi mnie ochota na rozpieszczenie skóry twarzy. Właśnie dlatego lubię ten produkt. 



Mieliście okazję używać którejś maski tej marki? Znacie te produkty? Wolicie maski w kremie, te papierowe, czy peel- off?



Nowszy post Starszy post Strona główna

8 komentarzy:

  1. Czyli wiem co muszę kupić :) Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu gdzie do wygrania są aż 3 zestawy greckich kosmetyków Mythos :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezeli lubisz tego typu maseczki, to jak najbardziej polecam :)

      Usuń
  2. nie mialam okazji posiadac jeszcze ich kosmetykow, ale wyglada ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię ja za kremowa konsystencje i fakt, Ze mnie nie podraznia.

      Usuń
  3. Zdecydowanie wybieram maseczki w kremie. Zastanwaiłam się kilka razy nad maseczkami z tej serii, ale nie potrafiłam się zdecydować, tym bardziej, że trafiałam na różne recenzje. Wezmę ją znów pod uwagę przy okazji zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to żaden cudotwórca, ale nawilża moja skore twarzy, nie podraznia jej i to jest najważniejsze :))

      Usuń
  4. Po nieudanej przygodzie z ich kremem do rąk, jeszcze nie odważyłam się na wypróbowanie innych produktów:/ Ale fajnie, że u Ciebie maseczka się sprawdza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudów nie zdzialala, ale bardzo fajnie nawilża i nie podraznia. To u mnie zawsze priorytet :)

      Usuń