Top-ads

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Co zaskoczyło mnie po przyjeździe do Wielkiej Brytanii? Moje subiektywne spostrzeżenia- Z wizytą w Szkocji

By | 22:40 19 comments


  Na blogu ostatnio zapanowała cisza. W nowym roku życzyłam sobie, aby mieć więcej zajęć i obowiązków. No i mam. Doczekałam się. Kolejne dwa  kursy rozpoczęte, na siłowni zaczęłam uczęszczać na grupowe zajęcia, a że w lotka jeszcze nie wygrałam, to do pracy chodzić muszę. Weekend w Szkocji mieliśmy słoneczny, więc grzechem byłoby siedzieć w domu. 


***

Przed przyjazdem do Szkocji nie interesowałam się zbytnio ich kulturą, zwyczajami. Nie myślałam nigdy o wyjeździe z ukochanego miasta, kraju. Oczywiście w mediach można dużo przeczytać o zielonej wyspie, ale tak na prawdę to doświadczenie i czas pokazuje jak jest naprawdę.





i Ten post jest moim SUBIEKTYWNYM spojrzeniem i nie ma na celu obrażania, szydzenia, czy zniechęcenia Was. Nie jest też narzekaniem, a jedynie ma na celu pokazanie różnic kulturowych. 



DWA  KRANY

Tak. Pewnie wielu z Was już nieraz o tym czytało, ale to jest ogromne zaskoczenie dla każdego. Jak można mieć dwa krany w łazience i kuchni? Woda zimna płynie innymi rurami i podobno jest pitna. Ta do grzania w innych i nie jest już taka czysta. Nie zmienia to jednak faktu, że albo poparzymy sobie dłonie, albo myjemy w lodowatej. Zatykanie odpływu umywalki korkiem i mieszanie wody jest dla mnie ogromnie niehigieniczne. W niektórych mieszkaniach możemy regulować temperaturę wody, co znacznie ułatwia sprawę. Na rynku są dostępne specjalne łączniki, ale nie wszędzie krany są wystarczająco wysokie. 


SZKOCKI AKCENT/ DIALEKT

Po porannym poparzeniu twarzy idziemy do pracy, na zakupy. Po wielu latach nauki języka zdaje się nam, że angielski znamy bardzo dobrze. Już po pierwszej rozmowie z rodowitym Szkotem zdajemy sobie sprawę, że łatwo nie będzie. Na początku słyszałam mieszankę niemieckiego i francuskiego. Bardzo wyraziste 'r'.  Do tego większość z nich mówi bardzo szybko. Zastanawiałam się czego mnie w szkole uczyli. Było ciężko. Jednak życzliwość i gadatliwość rodaków pozwoliła mi doszlifować język i zrozumieć nawet najszybsze tempo. Rada- dużo rozmów. 


WSZECHOBECNA KULTURA OSOBISTA

Dziękuję, przepraszam, proszę słyszałam tu chyba więcej razy, niż przez 21 lat w Polsce. Przykre ale prawdziwe. Kultura osobista jest tu na wysokim poziomie. Zdarzyło mi się, że w zatłoczonym mieście kogoś niechcący popchnęłam. Nie zostałam zmierzona wzrokiem, ani wyzwana, a przeproszona. W sklepach, urzędach i innych miejscach również panuje kultura osobista. Chciałabym, aby w Polsce też tak było. 

Kierowcy również zachowują się kulturalnie na drogach. Nie ma chamstwa, czekania wieczność aż ktoś nas puści do ruchu. W ciągu prawie sześciu lat słyszałam tu klakson kilka razy (pomijając taksówkarzy, którzy w ten sposób oznajmiają przybycie). 

Nawiązując raz jeszcze do mierzenia wzrokiem. W Polsce praktycznie codziennie ktoś kogoś lustruje wzrokiem. W Pubie, szkole, pracy, na ulicy. Wszędzie. Po tym też można poznać rokada zagranicą. Tu nie ma tego zjawiska. Każdy jest zajęty sobą. Nikt nie będzie się w Was wpatrywał w barze i komentował jak kto się ubrał, albo jak tańczy. W autobusie wszyscy swobodnie rozmawiają, nikt nikogo nie podsłuchuje. 

Podziękowania dla kierowcy. Za każdym razem kiedy ktoś wysiada z autobusu dziękuje kierowcy za podwiezienie. Zdarzyło mi się zrobić to w Polsce. Mina kierowcy i ludzi bezcenna. 

W pracy, urzędzie, sklepie i innych miejscach zwracają się do nas per 'ty'. Wciąż kulturalnie, ale jakoś tak lepiej. Nie czuć tego dystansu i różnicy między osobami. Na początku dziwnie się czułam, kiedy do o wiele starszej szefowej mówiłam po imieniu. Teraz przywykłam. 


FALA GOTOWCÓW

W większości sklepików, w każdym markecie można kupić gotowe dania, które wystarczy odgrzać w mikrofalówce, piekarniku lub na patelni. Gotowany makaron i ziemniaki, obrana cebula i pokrojone pieczarki, pokrojone i zapakowane owoce, np. jabłka. Zupy w puszkach czy kartonach. 

Dodatkowo zaskoczyło mnie jak bardzo solone jest pieczywo i masło. Niezależnie od ceny i miejsca zakupu. Podobno w Anglii jest inaczej. Masło można kupić niesolone, jednak dla mnie wciąż jest słone. Z pieczywem jest już trudniejsza sprawa. 


TYPOWE SZKOCKIE MIESZKANIE

Na początek skrzynka na listy, a raczej jej brak. Mamy za to otwór w drzwiach, gdzie prosto na ziemię spada nam poczta. To, że przesyłki i inne ważne listy trafiają do nas jest ok, ale ja na początku bałam się, że ktoś może wrzucić nam do domu zdechłego szczura, zapałkę, czy inne niechciane rzeczy. Taka trochę mroczna wizja. 

Wszechobecna wilgoć. Gotując ziemniaki można czasem zgubić się we mgle. W okresie letnim otwarte okna to nie problem. Zimą i porą deszczową jest trudniej. Wentylatory, pochłaniacze nie dają rady. Łazienka często ocieka wodą. Trochę przerysowany obraz, ale wilgoć jest tu wrogiem numer jeden. 

Brak kontaktu w łazience. Przez wspomnianą wilgoć nie mogą się one znajdować w tym pomieszczeniu. Suszenie włosów, czy ładowanie elektrycznej szczoteczki odpada, chyba, że jest do tego specjalne wejście. Dodatkowo dywan w łazience ( w tych barowych również). Nie chodzi tu o dywanik, a wykładzinę na całej powierzchni podłogi. Owszem może i ciepło w nogi, ale przy takiej wilgoci można wyhodować na nim mech. 

Włączanie/ wyłączanie gniazdka prądu i dopływu gazu. Bardzo pomysłowe i bezpieczne. 

Niektóre okna otwierają się lub uchylają na zewnątrz. Jak je umyć nie wiadomo. Pewnie Szkot poleciłby wynajęcie ekipy myjącej. Mnie zdziwiło jeszcze jedno. Aby otworzyć okno trzeba przekręcić klamkę pionowo. Aby uchylić natomiast, trzeba ustawić uchwyt poziomo. Zupełnie odwrotnie niż w moim rodzinnym domu. 

Rury kanalizacyjne prężą się dumnie na zewnątrz budynków. Dla hydraulika łatwy dostęp, ale wizualnie nie prezentuje się to dobrze. Dwa lata temu, podczas wielkich mrozów zamarzały i był duży problem z odpływem. 


KARTKI OKOLICZNOŚCIOWE

Miłe zaskoczenie. Znajomi i rodzina obdarowują się wzajemnie pięknymi kartkami w zależności od okazji. Poza tymi oczywistymi okazjami jak urodziny, możemy spodziewać się innych: zmiana pracy, emerytura, nowy członek rodziny, nowy dom/ mieszkanie, święta, kondolencyjna i oczywiście popularna Thank you. Bardzo podobają mi się takie spersonalizowane, np. dla brata/ siostry, dla brata i bratowej, dla babci i dziadzia, dla kuzynki/ kuzyna, itd.
Jeżeli macie ochotę pooglądać te piękne kartki okolicznościowe, to zapraszam do CARD FACTORY


MENTALNOŚĆ

Herbata z mlekiem bardziej znana, niż ta z cytryną (zwana tu rosyjską). Kiedy pierwszy raz zapytano mnie czy ją piję odpowiedziałam, że nie jestem w ciąży. Dopiero później zorientowałam się, że w uk to chleb powszedni.

W wietrzne i chłodne dni normą jest zobaczyć cienko ubrane dzieci. Często z gołymi nóżkami, bez kurtek. Hartuje się je tu od małego. Na początku byłam zszokowana i zbulwersowana, ale z czasem zrozumiałam, że to  dobra metoda. Ja byłam zawsze za grubo ubierana i przegrzewana. Teraz wystarczy, że lekko zawieje, a ja już marznę. Jedna koleżanka powiedziała mi, że jeżeli na podwórku bawiące się dziecko ma czapkę, to na pewno jest Polskie.

To oryginalne, czy podróbka?- tego pytania nie usłyszysz na co dzień. Każde ubranie jest jakiejś marki, ale nikt się nie przejmuje jakiej. Nosisz to co chcesz. Oczywiście pomijam te z górnej półki, na które nie wszystkich stać.


***


Ciekawa jestem, czy Was coś zdziwiło, zaciekawiło? Spotkaliście się z tymi przypadkami podczas wizyty w Wielkiej Brytanii? Może zauważyliście coś jeszcze? z chęcią poczytam. 





Źródło zdjęć: 1, 2, 3, 4.
Nowszy post Starszy post Strona główna

19 komentarzy:

  1. Mieszkam w Anglii i zgadzam sie prawie ze wszystkim co napisałaś :) Jesli chodzi o mieszkanie to akurat ja mieszkam już w nowym budownictwie i nikomu na szczęście nie przyszlo juz do głowy kłaść wykladziny w lazience :) no i wilgoci brak. Okna niestety otwieraja sie na zewnątrz i pogodzilam sie z tym ze trzy razy do roku wpada firma ktora myje je za mnie ponieważ nie mam zdolności spidermana i nie będę sie wspinac na pierwsze piętro :) i nie jest to jakis ogromny wydatek ( o ile nie masz willi z 50 oknami :))no i krany tez mam "normalne" choc w moim pierwszym mieszkaniu tak różowo nie bylo i znajomi z polski robili sobie zdjecia z moją tzw "dojarka" w łazience :)
    Świetny post
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dojarka :)) mistrzostwo ! Hehe. Masz racje, w nowym budownictwie jest juz po "normalnemu".

      Usuń
  2. niezłych rzeczy się tu od Ciebie dowiedziałam :)
    niektóre faktycznie dziwne...
    chciałabym żeby ta grzeczność i kultura przeniosły się do PL...
    pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) rownież pozdrawiam słonecznie.

      Usuń
  3. Z ogromną przyjemnością przeczytałam tego posta :) Uwielbiam czytać o różnicach kulturowych i ciekawostkach oczami obcokrajowca. Z umywalką z dwoma kranami miałabym ogromny kłopot, dwa kurki już sprawiają mi problem z nastawieniem idealnej temperatury wody :) Roznegliżowane angielki zawsze mnie dziwiły, one chyba nie wiedza co to są rajstopy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje i ciesze sie, ze post sie spodobal. Ja rowniez lubie czytac tego typu artykuly i ciekawostki. Kran doprowadza mnie do szewskiej pasji :))

      Usuń
  4. Nigdy nie byłam w Szkocji ale mam tam bardzo bardzo dobrego kolege, duzo ciekawostek mi opowiadał i to ze najbardziej mnie zachwycilo jak kobietę (chociaz głupio o tum tak pisac publicznie) to darmowa antykoncepcja ;o gdyby tak wymyśliło takie cos w Polsce... ( niestety za biedny kraj na taka inwestycje) no i jeszcze ubezpieczenia na samochod, problem ze samochodem moze jeździć osoba na która jest on ubezpieczony ;) sa plusy i minusy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, antykoncepcja jest tu darmowa. Lekarstwa na recepte rowniez. Pamietam moje zdziwienie, kiedy w aptece mnie o tym uswiadomiono. Co do samochodu zgadzam sie, jest to male utrudnienie. Pozdrawiam :))

      Usuń
  5. Ja mnieszkam w UK juz 7 rok i juz mnie nic nie zdiwi w tym kraju.......
    herbate z mlekiem pije:) juz nawet z cytryna mi tak nie smakuje jak z mlekiem:)
    A i sama kupuje pokrojona cebule czy pieczarki :) [rzy cebuli przynajmni4ej nie pieką oczy:)
    krany powymieniałam w całym domu :)
    i moje dzieci zawsze najcieplej ubrane:P
    i nawet jak jest lekko podziebony toi pisze do szkoly kartke zeby dziecko nie wychodzilo na boisko to sie dziwili:P

    przyznam ze ja w Pl bardzo sie przejmowałam zeby byc umalowana czy tez ubrana odpowiedznio a tu nauczylam sie luzu do siebie i w to co sie ubieram bo nikt mnie nie mierzy....
    i jeszcze w Pl przydały by sie charity schopy:) ja je uwielbiam:)!!!!

    a jeszcze ten chleb ziemniaczany czy soada bread lub typowe angielskie sniadane wyglądające na obiad:D

    oraz mąka już z proszkiem do pieczenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :)) naszych nawykow i mentalnosci nie pozbedziemy sie do konca. Ja tez myslalam, ze nic mnie nie zaskoczy, ale tem kraj jest pelen niespodzianek. Ja z czasem tez przyzwyczailam sie do wielu rzeczy.

      Usuń
  6. Podoba mi się ten post :-) O dwóch kranach nie miałam pojęcia, a to ci niespodzianka :-) O takiej kulturze w Polsce można tylko pomarzyć ;-) Słone masło czy pieczywo pewnie by mi nie przeszkadzało, bo ja uwielbiam słone rzeczy i wszystko wokół dosalam, choć wiem, że to jest niezdrowe ;-) Z tymi skrzynkami-dziurami miałabym pewnie te same myśli co Ty ;-) Kartki pocztowe - świetny pomysł :-) Herbaty z mlekiem bałabym się spróbować ;-) A dla dziecka lepiej jest, gdy trochę zmarznie, niż ma być przegrzane :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) ja jako dziecko pilam herbate z mlekiem. Dziadkowie mowili, ze to kawa (tak bardzo chcialam ja pic jak oni). Dobra metoda :)) z ta sola nie jest ciekawie. Kuchnia mojej mamy zawsze byla idealna i nigdy nie musialam uzywac przypraw, a szczegolnie soli. Teraz, kiedy jade na urlop, to czuje, ze musze posolic. Nie robie tego. Tu w Szkocji tez ograniczam jej spozycie. Aha. Czemu balabys sie sprobowac bawarki? :))

      Usuń
  7. Uśmiałam się ;) Bardzo ciekawe i spostrzegawcze uwagi

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne uwagi, na które wcześniej niekoniecznie zwracałam uwagę. Mam narzeczonego, który mieszka i pracuje w samym sercu Londynu, więc temat jest mi bardzo bliski, ponieważ często odwiedzam wyspy i mam możliwość porównania. I jeśli kiedykolwiek miałabym się wyprowadzić z Polski, to tylko tam. Kocham ten kraj, właśnie za życzliwość jaką obdarowują siebie ludzie. Byłam zaskoczona swoim pierwszym przyjazdem, jak w każdym pubie, wszyscy się do Ciebie uśmiechają, nie reagują negatywnie na "szturchnięcie" w autobusie. Przede wszystkim podoba mi się tamtejsza jakość życia. Czasami odnoszę wrażenie, że ludzie tam żyjący - mają beztroskie życie, choć to nieprawda ;) Jednak życie jest o wiele tańsze, a to jest ogromny plus.
    Jakbyś chciała dowiedzieć się czegoś więcej, zapraszam również do siebie :) Zainspirowałaś mnie, do opisywania przeżyć związanych z życiem na Wyspach. Już wkrótce będzie pierwszy post :)
    Ściskam,
    Plotkara
    http://plotkarra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chetnie poczytam Twoje uwagi. Faktycznie zeczliwosc jest tu na wysokim poziomie i to w kazdej sferze zycia. Zyje sie latwiej, to na pewno i mimo, ze ma sie rowniez problemy, to nie sa az tak stresujace jak w Pl. Londych che kiedys odwiedzic. Tak blisko, a tak daleko :))

      Usuń
  9. No dlatego ja wybrałam Anglię zamiast Szkocji. Szkocki rozumiem w 70% a to dla mnie zbyt mało żeby tam żyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poczatku mialam problem ze zrozumieniem, ale praktyka czyni mistrza :)) teraz jest ok.

      Usuń
  10. Zgadzam się ze wszystkim ;) Mieszkam w UK od kilku miesięcy i do dziś nie umiem się przemóc ze słowem "cheers", a przecież tak ładnie brzmi!

    OdpowiedzUsuń