Top-ads

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Sunburn home treatment. Domowa mgiełka na ukojenie spieczonej słońcem skóry

By | 12:41 21 comments



  Ostatnio upodobałam sobie domowej roboty mgiełki do twarzy i ciała, a także wszelkiego rodzaju toniki i inne odświeżacze. W tym roku w Szkocji mamy piękne i gorące lato. Hurra! Choć na dłuższą metę upały są męczące, to każdy, choć przez krótki czas powinien wygrzać swoje kości. Mój partner zapomniał o filtrze ochronnym i wrócił, po całym dniu na słońcu, czerwony jak rak. Aby ukoić podrażnioną skórę postanowiłam wykorzystać aloes, który sprawdza się idealnie w takich przypadkach. Nie chciałam kupować gotowych produktów. Postanowiłam przeglądnąć zapasy w kuchni i coś wymyślić. I tak właśnie powstała kojąca mgiełka.


Jedyne co potrzebujesz to pędy aloesu (moje były dość małe, więc użyłam trzech największych jakie miałam), łyżeczkę suszonych kwiatów rumianku lub taki w torebkach oraz łyżeczkę zielonej herbaty (ja użyłam takiej z dodatkiem opuncji, przez co mgiełka miała słodkawy i przyjemny zapach). Wykonanie jest bardzo proste i szybkie, a ulga gwarantowana. Gorąco polecam wypróbować.



W szklance zaparzamy rumianek wraz z zieloną herbatą. Zostawiamy pod przykryciem aż do ostygnięcia. W międzyczasie ostrożnie rozkrawamy aloes i cały sok zlewamy do miseczki. Miąższ przeciskamy przez sitko. Radzę robić to nad miską, gdyż pędy są dość mięsiste i soczyste, a szkoda marnować każdą kroplę. Jeżeli macie ochotę, to dorzućcie więcej soku. U mnie niestety aloes wolno rośnie i muszę jeszcze trochę poczekać, aż będzie dorodny. Jeżeli natomiast również macie go mało, to dolejcie mniejszą ilość naparu z rumianku i zielonej herbaty. 


Ostudzony napar i sok z aloesu przelewamy do butelki z atomizerem. Możecie użyć filtra do kawy, ale ja nie widzę takiej potrzeby. Wstrząsamy butelką i wstawiamy ją do lodówki. Już po godzinie możecie cieszyć się naturalną mgiełką, która ukoi Waszą skórę. Na dnie butelki wytrąca się osad, ale jest to naturalna rzecz i nie ma konieczności wyrzucania produktu. Przechowywany w lodówce może nam służyć nawet do dwóch tygodni.



  U nas mgiełka sprawdziła się idealnie. Ja, mimo, że nie nabawiłam się poparzeń słonecznych, to chętnie się nią odświeżałam w upalne dni. Tani, łatwy i szybki sposób na domowe kosmetyki. Te trzy produkty mają niezwykłe właściwości, o których przeczytacie w mojej zakładce SŁOWNIK NATURY. Gorąco polecam zajrzeć. 

***

  Jeżeli nie mieliście okazji czytać o poprzednich mgiełkach, to serdecznie Was odsyłam do TEGO postu. 





Co myślicie o tej mgiełce? Lubicie domowej roboty kosmetyki? Jakie są Wasze sposoby na poparzoną słońcem skórę?


Nowszy post Starszy post Strona główna

21 komentarzy:

  1. Aloes w gorących sytuacjach zawsze się sprawdzi :)
    ja nie posiadam naturalnych pędów, ale używam gotowego soku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotowy tez sie sprawdzi. Musisz tylko uwazac na sklad, bo czasem konserwanty zawarte w soku moga podraznic skore.

      Usuń
  2. ja tam poparzonej skóry nie mam bo nie lubię się opalać ;) a tyle co mnie złapie to nie ma tragedii :)
    ale fajna musi być taka mgiełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozesz tez smialo sie nia odswiezac w upalne dni :)

      Usuń
    2. zapraszam Cię na moje pierwsze urodzinowe candy :)

      Usuń
  3. ciekawy pomysł :) dawno temu robiłam właśnie taką z zielonym ogórkiem. szkoda tylko, że domowych kosmetyków nie można dłużej przechowywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale wprawiona zrobisz taka mgiełkę raz, dwa :)

      Usuń
  4. Podoba mi się pomysł:) Zapisuje w zakładkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze Cie tym zaciekawilam. Daj znac jak zrobisz i uzyjesz :))

      Usuń
  5. hmmm... ostatnio ten aloes mnie prześladuje - wychodzi na to, że działa na wszystko. Chyba się zmobilizuję i też zacznę hodować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim domu rodzinnym zawsze byl aloes. Mama miala tyle pomyslow na jego wykorzystanie :) zmobilizuj sie :))

      Usuń
  6. No proszę jaki ekonomiczny wynalazek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam, że tworzysz takie domowe kosmetyki, ja niestety jestem dość leniwa pod tym względem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkad zobaczylam jak szybko sie je robi i ile dobroci w nich jest, to juz mi takie nie straszne :)

      Usuń
  8. I pomyśleć, że mój aloes tak się marnuje w doniczce. Chyba zrobię z niego większy użytek niż tylko cieszenie oczu. niech skóra też się nacieszy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglada dość ciekawie taka mgiełka domowa ;)

    OdpowiedzUsuń