Top-ads

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zużycia ostatnich tygodni

By | 18:52 14 comments



  Witam Was po dość długiej przerwie. Z góry przepraszam tych, którzy liczyli na częstsze wpisy. W moim życiu dużo się ostatnio dzieje, a że są to głównie dobre rzeczy, to poświęcam im prawie całą uwagę. Sierpień obfitował w dużo słonecznych dni i dlatego też korzystałam z każdej wolnej chwili by jeździć na ukochanym rowerze. Czasem dobrze jest zrobić sobie krótką przerwę od tego życia online i zająć się realnym światem.

  Nie jestem drogeryjnym molem, który pochłania wszystko na swojej drodze, ale swoje kupić muszę. Tak właśnie nazbierałam pustych opakowań po kosmetykach, które dziś zbiorczo Wam opiszę. 




WŁOSY


1. Garnier Ultimate Blends z wanilią i papayą, szampon do włosów długich. Mój hit! Nie sądziłam, że będzie tak dobrze działał. Oczyszcza włosy, nie przesusza skalpu, nie plącze i włosy bez problemu się rozczesują. Nie wpływa na szybsze przetłuszczenie się skóry głowy. Jedyny minus to zapach. Jest baaardzo słodki i mdły, a do tego utrzymuje się do kilku dni, ale działanie to wynagradza. Na pewno kupię kolejne opakowanie. 

2. Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado i masłem karite, odżywka do włosów suchych i zniszczonych. Ładnie pachnie, nawilża włosy, ale jest bez szału. Chyba za dużo się o niej naczytałam i oczekiwałam spektakularnych efektów, a tymczasem jest to przeciętny produkt. 

3. Head & Shoulders z aloesem, szampon do skóry wrażliwej. Bubel i tyle. Kiedyś lubiłam szampony tej marki, ale ten jest chyba najgorszy, jaki miałam do tej pory. Okropnie obciążał moje włosy i nie dało się ich domyć. Nie radził sobie z olejkami. Dodatkowo często swędziała mnie głowa ( nie dziwne, skoro się nie domywał). Zapach też byle jaki. Nie kupię już nigdy.



OCZY


1. Maskara Mabylline Big Eyes Volum'express. Bardzo lubię tusze tej marki, gdyż nie uczulają mnie i to jest główny powód ich kupna. Ta wersja posiada dwie szczoteczki do górnych i dolnych rzęs. Na początku nie byłam zbytnio zadowolona, ale z czasem bardzo polubiłam się z tym tuszem i stał się moim ulubieńcem. Świetnie rozczesuje i podkreśla rzęsy. Unosi je wysoko, a w połączeniu z zalotką na oczach miałam firanki. Tusz kupiłam końcem kwietnia i dopiero wczoraj go wykończyłam! To pierwsza maskara, którą nie wyrzuciłam po trzech miesiącach. Kruszyła się lekko na moich rzęsach, ale Ci z Was, którzy mnie regularnie czytają wiedzą, że mam tak z każdym tuszem. Małą wadą może być fakt, że przy tuszowaniu rzęs środkowa część opakowania przeszkadza i utrudnia nieco tuszowanie w zewnętrznym kąciku. To jednak kwestia wprawy. Zdecydowanie serdecznie Wam go polecam. Z pewnością kupię koleje opakowanie. 

2. Be Beauty, płyn micelarny do demakijażu. Oczywiście kupiłam go w szale 'wycofania'. Już po przyjściu do domu rozlał się na panele (które strasznie się wygięły). Mam co do tego produktu mieszane uczucia. Na ogół się sprawdza i dobrze zmywa maskarę. Czasem podrażniał nieco oko i na chwile stawały się czerwone. Zaczęłam już trzecie opakowanie i jak na razie podrażnienia długo nie było. Nie wiem, czy warto sprowadzać go z Polski, ale jeżeli macie go na miejscu, to warto spróbować. Tani i dobry. Plus za to, że odżywia rzęsy i nie wypadają jak szalone. Może kupię ponownie (chyba podświadomie chce go znienawidzić, bo tu go dostać nie mogę).




CIAŁO


1. Palmolive Mediterranean Moments, mleczko pod prysznic z ekstraktem z Włoskiej moreli i truskawką. Pamiętacie gumy TURBO? tak właśnie pachnie to mleczko. A przynajmniej bardzo podobnie. Zapach w łazience utrzymuje się długo, na ciele już nieco gorzej. Ogólnie produkt dobry, ale bez szału. Dobry na co dzień. Plus za to, że nie swędzi mnie po nim skóra. 

2. Cien, krem myjący z mlecznymi proteinami i tropikalnym mango. Ale ma piękny i mocny zapach! Ciało i łazienka jeszcze długo pachną po prysznicu. Coś jakby mango z ananasem. Na prawdę piękny zapach. Co z tego, jeżeli nie mogę go używać. Moja skóra po nim okropnie swędzi i jest zaczerwieniona. Niestety produkt nie dla mnie. Jeżeli jednak Wy lubicie takie zapachy i chcecie przywołać wakacyjne wspomnienia podczas mycia, to serdecznie Wam polecam. Mój partner zużył już drugie opakowanie. 

3. Palmolive Essential, żel pod prysznic z aloesem. Bardzo łagodny i dobrze myjący. Pięknie pachnie, ale nie na długo. Konsystencja dość rzadka, więc produkt mało wydajny. Myślę, że wart spróbowania. Kremy i żele myjące tej marki przeważnie zawsze się u mnie sprawdzają, a moja skóra nie lubi wszystkiego. 

4. Nivea In- Shower Body moisturiser, balsam miodowy. Piękny zapach, który dość długo się utrzymywał i nawet niektóre ubrania nim przesiąkały. Łatwy w aplikacji. Miałam wrażenie, że kupiłam wersję light, bo nie do końca dobrze nawilżał skórę. Muszę spróbować tej niebieskiej wersji (moja mama ją zachwala). Wydajność przeciętna, porównywalna do żeli czy mleczek pod prysznic. Nie pozostawiał lepkiej skóry. Przyjemny produkt. Pewnie kupie w okresie jesiennym. 



***

Skuszona promocjami w drogeriach kupiłam nowe dla mnie produkty, których jeszcze nie miałam okazji używać. Postanowiłam w domu, że szampon i tusz kupuję ten sam, co poprzednio. Nie były w promocji i coś innego przykuło moją uwagę. Eh. Tak to jest, jak idzie się z partnerem na zakupy i słyszy po minucie No choć już. Weź to i choć...



Mieliście okazję używać któregoś w tych produktów? Jeśli tak, to jakie są Wasze opinie na ich temat? Może czymś Was zainteresowałam? Dajcie znać. 


Nowszy post Starszy post Strona główna

14 komentarzy:

  1. uwielbiam garnier ultimate blends :) to mój hit ostatnich miesięcy. lubię ten zapach, ale jeżeli ci nie odpowiada spróbuj wersje pomarańczową :) polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach mi nie odpowiada, ale za to ma dobre działanie :) pomarańczowej wersji na pewno się przyglądnę. Dzięki za info :)

      Usuń
  2. Myślę, że mogłabym polubić się z tym szamponem gdyż lubię słodkie zapachy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezeli lubisz bardzo slodkie, az mdlace :) to polecam hehe

      Usuń
  3. Lubię ultra doux, ale rzeczywiście można się zawieść, bo wiele osób pisze, że to taki cud, a tak naprawdę to po prostu fajna odżywka na co dzień, ale bez fajerwerków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba wlasnie zbytnio na niego liczylam. Tak jak napisalas- bez fajerwerkow.

      Usuń
  4. tez mam ultra doux i u mnie tez bez szalu(((((
    ososbiscie to chyba wyprobuje zel pod prysznic z Cien, bo lubie takie zapachy, a jeszcze zelu z tej firmy nie mialam))

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiałam tusze z Mabylline (bardzo dobre w rozsądnej cenie) do czasu kiedy kupiłam jeden, które bardzo dziwnie pachnieee.... Nie umiem sprecyzować co to za zapach ale skutecznie mnie odstraszył! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętasz moze jego nazwę? Mnie odstraszyl ten szary ich marki. Miał sztuczne włoski, ktore podraznily moje oko. Przez rok nie tuszowalam rzęs. Gdzieś o nim tu pisałam.

      Usuń
  6. używałam z tego odżywki do włosów garniera awokado & masło karite byłam zadowolona :-)
    podobnie z balsamem neutrogena - super zapach i szybko się wchłania
    żel pod prysznic palmolive rewelka!
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neutrogene dopiero zaczelam, ale zapach jak na razie mi sie podoba :)
      Rowniez pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Z powyższych kosmetyków miałam jedynie płyn z biedry ;-) Tusz z chęcią przetestuję :-) I mam jeszcze ochotę na ten krem myjący z Cien :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezeli nie masz zbyt wrazliwej skory, to polecam ten krem od cien :)

      Usuń
  8. Firma Cień lubią ja Nivea pod prysznic to tez moj ulubieniec co do Garniera nie jestem zbytnio z niego zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń